• Wpisów:12
  • Średnio co: 159 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:46
  • Licznik odwiedzin:1 867 / 2069 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jak widzieliście dodałam historię, którą napisałam dziś .;D Napiszę wam streszczenie początku. ;D
Jest to opowieść o Karolinie Kosińskiej, siedemnastolatce, która nie ma zbyt wielu znajomych, jest cicha, niezbyt często imprezuje. Do jej klasy doszedł nowy kolega, zaprzyjaźnili się. Jej koleżanka z klasy Beata, zaproponowała wspólne zakupy. Wtedy wydarzyło się coś strasznego co zapoczątkowało problemy. Więcej dowiecie się jak przeczytacie. ;D
 

 
Moje pierwsze opowiadanie takie krótkie, może wam się spodoba, proszę o przeczytanie. Najlepiej też zostawcie komentarz.

Nazywam się Karolina Kosińska i mam siedemnaście lat. Jestem zwykłą dziewczyną i mieszkam w Stone. Dobrze się uczę, mam same piątki oprócz jednej czwórki z matematyki. Nie mam zbyt wielu przyjaciół, rzadko imprezuję. Wolę spokojne klimaty. W mojej klasie jest dziewczyna, która mnie nienawidzi. Ma na imię Beata. Według mnie to plastikowa lala, w dodatku jest tak zwaną galerianką – puszcza się ze starszymi mężczyznami za pieniądze. Dla mnie to jest po prostu obleśne.

Nie mam chłopaka, a nawet jakbym miała, to pewnie i tak zerwałby ze mną od razu, bo moja mama kazałaby mi się skupić wyłącznie na nauce. Nie wiem dlaczego, ale wszyscy uwielbiają Beatę. Według mnie to jest bez sensu. Moje życie było spokojne aż do początku roku szkolnego.

Pierwszego dnia okazało się, że do naszej klasy doszedł nowy chłopak Kacper. Wychowawczyni kazała mu dosiąść się do mnie, bo nigdzie indziej nie było wolnej ławki. Pani go przedstawiła całej klasie i przeszliśmy do lekcji. Od razu podał mi rękę i przedstawił się. Bardzo mi się spodobał. Byłam w nim zauroczona, bo był naprawdę przystojny i miły.

Potem zaczepił mnie na przerwie. Pytał o dużo rzeczy i sam opowiadał o sobie. Okazało się, ze nie ma mamy, gdyż kilka lat temu zmarła na jakąś chorobę. Mieszkał z tatą, nie miał rodzeństwa. Za to ja mam trzech braci, trudno z nimi wytrzymać, ale chyba dopiero teraz zaczęłam ich doceniać. Każda dziewczyna go zaczepiała, ale on nie chciał z nimi za bardzo rozmawiać. Chyba wiedział, że od razu będą chciały z nim chodzić. W końcu zaczęła z nim rozmawiać Beata.

- Cześć, słuchaj. Podobno jesteś dobry z matmy, może pomógłbyś mi? Przyjdź do mnie po szkole – byłą bardzo pewna siebie, ale nie wiedziała co odpowie Kacper.

- Przepraszam cię, ale ja nie udzielam korków z matmy, poza tym wiem jak to się skończy. Znajdź sobie inną ofiarę.

Na twarzach całej klasy pojawił się szyderczy uśmiech, a Beata ze złością poszła gdzie indziej. Kolejnego dnia podeszła do mnie i powiedziała:

- Karolina, chciałabym cię przeprosić za wszystko co ci zrobiłam.

Wydało mi się to szczere i chodź byłam pełna podejrzeń poprosiłam by mówiła dalej.

- W zamian za to wszystko co ci zrobiłam, chcę zabrać cię na zakupy, co ty na to?

Nie byłam pewna czy to dobry pomysł, ale zgodziłam się, chodź niechętnie. Po szkole poszłam z nią i kilkoma jej koleżankami. Bałam się trochę, ale nie mogłam się teraz wycofać. Poszłyśmy do galerii i zaczęłyśmy wybierać ubrania. Beata wybrała mi ciuchy, które niezbyt mi się spodobały i powiedziała:

- Musisz to założyć, będziesz w tym wyglądać bosko.

Zaczęłam podejrzewać, że to się źle skończy, ale przymierzyłam ubrania. Kiedy byłam już prawie gotowa do przymierzalni, w której byłam wszedł jakiś mężczyzna i złapał mnie za biust. Ja z płaczem w oczach wybiegłam, a Beata rozmawiała z jakimś mężczyzną, wyglądał na biznesmena. Pewnie Beata czekała na kolejne „zlecenie”. Weszłam do innej przymierzalni, założyłam swoje rzeczy i wybiegłam ze sklepu.

W szkole znów siedziałam z Kacprem. Bałam się mu powiedzieć o tym co zaszło w galerii, więc postanowiłam udawać, że wszystko jest w porządku.

- Cześć Karolina. Dziwnie wyglądasz. Źle się czujesz? – zapytał Kacper.

- Tak, ale to przejdzie – powiedziałam drżącym głosem.

Lekcje minęły spokojnie. Gdy zbierałam się do wyjścia zaczepiła mnie Beata.

- Gdzie się wybierasz? Jeżeli do piątku nie przestaniesz z nim rozmawiać, wszystko opowiem Kacprowi, zrozumiałaś?

- Ale przecież ja nic nie zrobiłam, to ty mnie w to wszystko wpakowałaś, zostaw mnie w spokoju.

- Myślisz, że ktoś ci uwierzy w twoje bajeczki? Wszyscy są po mojej stronie – powiedziała i wyszła.

Byłam przerażona. Nie wiedziałam co robić. Gdy wyszłam, ze szkoły, Kacper zapytał, czy pójdziemy na jakieś zakupy. Zgodziłam się, ale miałam nadzieję, że nie pójdziemy do galerii, niestety, poszliśmy tam. Chociaż tyle dobrego, że nie było tam Beaty.

W czwartek umówiliśmy się z Kacprem na korki z matematyki. Zgodził się mi pomóc. Mieliśmy iść do mnie do domu. Kiedy zmierzaliśmy ku mojemu domowi, Kacper zapytał:

- Wiesz co, mam pomysł, może pójdziemy do mnie, to nie daleko. Mój tata na pewno chciałby cię poznać.

- A on w ogóle wie, że się przyjaźnimy?

- Nie, ale przedstawię mu ciebie.

Wtedy było mi już wszystko jedno. Trochę bałam się tego spotkania, ale jeszcze bardziej bałam się, że w drodze do domu spotkamy Beatę, bo mieszkamy koło siebie. Poszliśmy więc do niego. Po drodze Kacper opowiedział mi trochę o swoim tacie. Mówił, że pracuje w dużej firmie, dlatego rzadko poświęca mu czas, ale jest bardzo kochającym ojcem i każdą wolną chwilę spędza właśnie z nim. W końcu dotarliśmy. Po wejściu do mieszkania od razu zaproponował wejście na górę, gdzie znajdował się jego pokój. Bardzo mi się spodobał. Nie było w nim nic szczególnego, poza balkonem z pięknym widokiem na sad sąsiadów. Na półkach miał dużo książek podróżniczych. Interesował się malarstwem. Rysował naprawdę cudownie, ale nie pokazywał swoich rysunków, mówił, że jest nieśmiały, ale ja uważam, że powinien iść do jakiejś szkoły artystycznej. Jego ojciec nie wrócił jeszcze z pracy, więc mieliśmy chwilę dla siebie. Niby uczyliśmy się z matematyki na kolejny egzamin, ale tak naprawdę rozmawialiśmy na zupełnie inny temat. Siedzieliśmy blisko siebie. W pewnej chwili dotknął mojej ręki. Spoglądał na mnie spod długiej grzywki i już mieliśmy się pocałować, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszliśmy na dół i wtedy … To był on, był to mężczyzna, który zaczepił Beatę w galerii. To był jego ojciec. Prosiłam Boga tylko o to, żeby mnie nie rozpoznał. Na początku było dość normalnie. Jedliśmy kolację. Ja nie przekąsiłam ani kęsa – byłam zbyt zdenerwowana. Gdy Kacper zapytał czemu nie jem odpowiedziałam, że nie jestem głodna. Tata Kacpra zaczął mi się przyglądać, dziwnie się czułam, a jednocześnie bałam się.

- Skądś cię znam, tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd.

Siedziałam cicho jak mysz pod miotłą. W końcu Kacper przerwał ciszę, odsunął krzesło, wstał i powiedział:

- To ja pozmywam naczynia.

- Ja ci pomogę – chciałam jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.

- Nie ma mowy, jesteś moim gościem, sam się tym zajmę.

Gdy Kacper wyszedł z jadalni, aby pozmywać, już wiedziałam, że jestem spalona. Wtedy jego ojciec zaczął mówić szeptem:

- Rozpoznałem cię. To ty byłaś wtedy w galerii. Nie przychodź tu więcej i nie spotykaj się z moim synem.

- Proszę pana, ale ja … ja… ja go kocham! – reszcie wyrzuciłam to z siebie, ale nie było żadnych efektów.

- Nie obchodzi mnie to. Nie jesteś tu mile widziana. Idź już!

Nie pozostało mi nic innego, jak wrócić do domu. Słyszałam jeszcze tylko głos Kacpra, gdy wychodziłam: ” A gdzie Karolina? ” i poszłam. Po drodze płakałam, chciałam z nim być, ale nie miałam żadnych szans. Wciąż nurtowało mnie to samo pytanie – Co robić? Przez całą noc zastanawiałam się jak przekonać ojca Kacpra, że nie jestem taka jak Beata. W końcu wpadłam na pewien pomysł. Rano, jeszcze przed szkołą, postanowiłam pójść do domu Kacpra. Spakowałam się i szybko pobiegłam, aby zdążyć na lekcje. Zapukałam do drzwi. Otworzył ojciec Kacpra.

- Dlaczego tu przyszłaś? – zapytał zbulwersowany – miałaś mi zniknąć z oczu, mówiłem, żebyś nie przychodziła do Kacpra.

- Nie przyszłam do niego, tylko do pana, bo muszę z panem porozmawiać. Wtedy w galerii – zaczęłam – to był zwykły przypadek.

- Takie przypadki się nie zdarzają.

W końcu dał mi dokończyć. Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami : o Beacie, o przymierzalni, o wszystkim. Przysięgłam mu też, że nie powiem Kacprowi o tym, jak to jego tam spotkałam, przecież każdy popełnia błędy.

- Ale to nie jest tak jak ty myślisz – zaprzeczył – ona sama mnie zaczepiła, zaczęła mnie namawiać do tego, ale ja strasznie się zdenerwowałem i od razu wezwałem ochronę, już po tym jak stamtąd wyszłaś.

No i nareszcie wszystko się wyjaśniło! Podaliśmy sobie ręce na zgodę. Wtedy ze swojego pokoju przyszedł Kacper. Opowiedzieliśmy mu o wszystkim i wreszcie mogłam być wobec niego szczera. Okazało się, że on też się we mnie zakochał (dziwne, że tego nie zauważyłam, przecież prawie się pocałowaliśmy). Teraz jesteśmy razem i planujemy wspólną przyszłość .

To opowiadanie dedykuję koleżankom z klasy Ewelinie, Ewelinie, Agnieszce i Agnieszce. Zostawcie po sobie jakiś ślad. ;P
  • awatar Karmelek067: To praktycznie opisuje moją sytuacje ale tylko początek ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

baseballcap
 
karmelek067
 
Hej Mała . Nasza sesyjka . Kocham, wstaw zdjątka.
 

 
Cześć!
Jak już napisałam w tytule, piszę książkę. Mam już kilka rozdziałów. Postanowiłam ją opublikować.
" Czarodziejska historia Alex "
Czarodziejska historia Alex
Rozdział 1.
Opowieść o mieście Starland
Starland to małe miasteczko na wyspie Kitakcha. Mieszka tam Alex, która błądzi po wyspie jako niby jedynaczka. Szuka swojego miejsca na wyspie. Takiego, w którym będzie czuła kim tak naprawdę jest.
Alex to pogodna dziewczyna. Jako jedyna na wyspie potrafi niesamowite rzeczy, jednak jeszcze o tym nie wie.
Alex właśnie szła do swojego brata Jake'a (czyt. Dżejka), żeby powiedzieć mu o swoim niesamowitym odkryciu jakiego dokonała tego popołudnia. Był lipiec dlatego było bardzo gorąco. Alex natknęła się na jakiś dziwny domek na drzewie. Jeszcze tam nie zaglądała, bo chciała zobaczyć co na to jej starszy brat. Natomiast Jake w ogóle nie słuchał Alex i powiedział, żeby mu nie przeszkadzała.
Dziewczyna postanowiła sama zobaczyć co znajduje się w tej chatce na drzewie, ale nie spodziewała się co tam ujrzą jej błękitne ślepia.
Rozdział 2.
Odkrycie Alex
Alex szła plażą, ponieważ właśnie ze strony niezamieszkiwanej przez ludzi znajdowała się chata, którą dziewczyna odkryła. Było tam bardzo cicho. Plaża była opustoszała, a wielkie głazy obrośnięte były zielonkawym mchem. Piętnastolatka szukała chaty którą znalazła wcześniej. Kiedy ją ujrzała podeszła do niej i zobaczyła z boku drabinkę. Była ona ze starych lian poobrastanych dziką roślinnością. Weszła po drabince do góry na mały tarasik z drewna i zobaczyła na nim sterty brązowawych liści, które spadły podczas dawnych susz jakie tu panowały.
Potem zaczęła się rozglądać jakby czegoś szukała, ale po chwili zapukała do małej chatki na drzewie, ale nikt jej nie otwierał. Zapukała ponownie i też nic się nie działo. Postanowiła, więc wejść sama, bo pomyślała, że pewnie nikt tam nie mieszka. Otworzyła drzwi, które strasznie skrzypiały. Z dachu zsypał się piasek, a włosy Alex stały się strasznie zakurzone.
Kiedy już otrząsnęła się z piachu, weszła do środka i ujrzała dziwne, bajkowe przedmioty, których nigdy wcześniej na wyspie i w Starland jeszcze nie widziała. Była to różdżka, jakaś jaśniejąca ostrym blaskiem kula na podstawie, peleryny i wiele innych bajkowych rzeczy. Podeszła bliżej i z każdym krokiem czuła jakby była w niezwykłym miejscu. Chciała pooglądać tajemnicze przedmioty, ale zapadał zmrok i Alex musiała wrócić do domu. Wyszła z chatki, postała chwilkę na tarasiku i zeszła po okrytej roślinnością drabince. Potem wróciła do domu i chciała opowiedzieć o swoim odkryciu Jake'owi, ale zrezygnowała i poszła spać, gdyż nazajutrz chciała wrócić do tajemniczego miejsca.
Rozdział 3.
Alex odkrywa kim tak naprawdę jest
Był już ranek. Jake obudził Alex żeby przyszła na śniadanie. Starland budził się do życia, a wraz z nim wszyscy jego mieszkańcy. Przyszedł listonosz i przyniósł jakąś paczkę dla mamy Jake'a i Alex. Były to kosmetyki, które mama zamówiła przez telefon od jakiegoś pana Couterplathe.
Alex zjadała śniadanie, przebrała się i szybko poszła do tajemniczej chatki na drzewie. Jak poprzednio poszła przez opustoszałą plażę, wspięła się po drabince, otworzyła skrzypiące drzwi i weszła do środka. Tajemnicze przedmioty leżały na swoich miejscach. Alex podniosła różdżkę, ale nic się nie działo. Zaczęła nią wymachiwać na wszystkie strony i wtedy zamieniła obrazek wiszący na ścianie w węża. Na szczęście szybko to odkręciła i wąż znów stał się tylko obrazkiem.Trochę się tego przestraszyła, ale szybko zrozumiała, że nic się nie stało i może być spokojna.
Znowu zaczęła wymachiwać różdżką i wtedy zamieniła łóżko w wielkiego cukierka. Ugryzła kawałek i poczuła, że nie jest zbyt smaczny i znów zmieniła go w łóżko, ale nie takie jak było wcześniej (wcześniej było brzydkie i stare), tylko w piękne, pełne czerwonych i białych poduszek. Łóżko miało również cudowny, czerwony baldachim i dlatego według Alex było tak niesamowite, gdyż takiego łóżka jeszcze nigdy nie widziała. Wtedy zrozumiała, że ta różdżka może odmienić całe jej życie. Chciała zabrać ją do domu, ale zrezygnowała, bo pomyślała, że nie może pokazać jej bratu i całej swojej rodzinie, wraz z rodzicami i dziadkami. Postanowiła, że to będzie jej sekret.
Było już popołudnie i Alex musiała już iść do domu na obiad, ale żeby nie wzbudzać podejrzeń postanowiła, że przyjdzie do chatki przy plaży dopiero jutrzejszego popołudnia. I tak właśnie zrobiła.
Rozdział 4.
Alex odkrywa kim jest naprawdę
Alex jeszcze przed obiadem postanowiła odwiedzić swoją sąsiadkę i tym samym najlepszą przyjaciółkę. Długo zastanawiała się nad tym czy wyznać jej co odkryła. Gdy zapukała do jej drzwi postanowiła wyjawić jej swój sekret, gdyż przypomniało jej się jak przyrzekały sobie, że nie będą miały przed sobą żadnych tajemnic. Drzwi otworzyła jej mama Natalie (czyt. Natali). Alex przywitała się z jej mamą i zapytała czy jest w domu Natalie. Kobieta powiedziała, że jest i zawołała ją. Dziewczyny przywitały się ze sobą i weszły do środka.
- Słuchaj muszę ci coś powiedzieć - zaczęła Alex. - Znalazłam na końcu wyspy taki niezwykły zakątek. Poszłam dalej i zobaczyłam jakąś starą chatę. Następnego dnia tam weszłam i ... ojej! Zamieniłam takie łóżko w ogromnego cukierka. To ... to było fantastyczne. Ja ... ja nigdy czegoś takiego nie widziałam. Oh, musisz to zobaczyć.
Natalie przysłuchiwała się tej niezwykłej historii i ze zdziwienia aż spadła z krzesła i była cała obolała.
- Muszę to zobaczyć - powiedziała.
- Ale pamiętaj! Nikt nie może się o tym dowiedzieć jasne? - odparła Alex.
- No jasne! Przyrzekam.
No i poszły do niezwykłego zakątka. Natalie zastanawiała się dlaczego wcześniej tu nie przyszła. Potem zachwycała się tym co robiła Alex i też tak chciała. Wzięła różdżkę i zaczęła nią wymachiwać. Zrobiła to ponownie, ale nadal się nic nie działo.
- Dlaczego mi to nie wychodzi tylko tobie? - zastanawiała się Natalie.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia - odpowiedziała dziewczyna i zastanawiała się dlaczego tak się dzieje.
Natalie próbowała jeszcze kilkakrotnie "czarować", ale nic z tego nie wychodziło. W końcu przyszło jej na myśl coś o czym wcześniej nie pomyślała.
- Alex, już rozumiem o co tutaj chodzi! - krzyknęła. - Ty jesteś ... CZARODZIEJKĄ!
Dziewczyna długo zastanawiała się nad tym co powiedziała jej przyjaciółka i w końcu dotarło do niej, że tak naprawdę jest. Było już dość późno i dziewczyny poszły do domów. Alex nie mogła spać i rano po zjedzeniu śniadania szybko poszła do Natalie. Długo rozmawiały nad tym kim jest Alex. Teraz już wiedziały, że to Alex jest dziedziczką różdżki i starej chatki.
Rozdział 5.
Nowy wymiar
Alex jak co dzień po śniadaniu poszła do swojej chatki, ale tym razem z przyjaciółką Natalie. Gdy weszły Alex postanowiła pouczyć się używać różdżki.
- O całkiem nieźle ci idzie - westchnęła Natalie ze smutkiem na twarzy.
- Natalie co ci się stało ? Jesteś strasznie smutna - powiedziała zmartwiona przyjaciółką Alex.
- Nie, wydaje ci się.
- Nieprawda. Coś cię gnębi. Widzę to.
- No dobrze. Masz rację. Gnębi mnie to, że ...
I w tym momencie Natalie zamilkła, gdyż Alex wyczarowała jakiś wir a w jego oddali widać było lasy i pola, a jeszcze dalej jakąś budowlę. Coś podobnego do ogromnego zamku. Dziewczyny nie wiedziały co powiedzieć. W końcu Alex zaczęła:
- A może ... wejdziemy tam i zobaczymy co tam jest, hm ... ?
- No nie wiem. To może być niebezpieczne - powiedziała zaniepokojona Natalie.
- Hm, masz rację. To może wrzućmy tam jakąś niepotrzebną rzecz i zobaczmy co się z nią stanie.
Powiedziała Alex, wzięła starą, bezużyteczną lampę i wrzuciła ją do dziwnego wiru. Nic się nie stało tylko lampa była po drugiej stronie. Dziewczyny stały przez kilka minut aż wreszcie wzięły się na odwagę i weszły do wirującego okręgu i po chwili były już w dziwnym, zarośniętym roślinnością miejscu.
- Widzisz, nic się nie stało - odparła Alex i przedarła się przez bluszcz na drugą stronę.
- Spójrz tylko Alex! - krzyknęła Natalie. - Jaki piękny zamek! W życiu takiego nie widziałam.
- To nie zamek. To wygląda jak ... szkoła. Tak! Szkoła dla czarodziejek!
- No jasne! Ale ... ja nie będę mogła w takim razie tam iść.
- Oh nie - posmutniała Alex. - Ej, słuchaj tutaj jest taka różowa niby szyba. Możesz przez nią przejść?
Natalie podeszła bliżej, spojrzała jeszcze raz na Alex, która uśmiechnęła się do niej i delikatnie i powoli wyciągnęła rękę ku różowej przestrzeni. Zamknęła oczy, a jej ręka przeszła na drugą stronę. Potem podeszła bliżej i bliżej, i bliżej aż w końcu była już po drugiej stronie. Alex szybko pobiegła do Natalie i też znalazła się po drugiej stronie.
- A może ty też masz jakąś moc o której nie masz pojęcia? - zastanawiała się Alex.
- Może masz rację. A może to mi się tylko śni? Uszczypnij mnie ... Ał, eh to nie jest sen.

Jeśli będą jakieś błędy to bardzo przepraszam.
 

 
Wkrótce Wielkanoc. Jak się do nich przygotowujecie? Moim zdaniem, to przez tą pogodę powinniśmy ubierać choinkę. Hehe .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
29/03/13
Dziś nic ciekawego się nie wydarzyło. Niedługo Wielkanoc. Przygotowania, przygotowania i jeszcze raz przygotowania! Wcześniej kroiłam marchewkę i pietruszkę. Teraz niestety śmierdzą mi ręce. Ale bywało gorzej.
Z innej beczki:
Trochę o moich rzeczach ulubionych i znienawidzonych. Ulubione :
- zwierzęta (szczególnie psy i koty),
- facebook (i inne stronki, ale szczególnie ta),
- seriale (takie jak: Rodzinka.pl, M jak miłość i Spogenbob Kanciastoporty ),
- The Sims 3 (moja kochana gierka, mam kilka dodatków i chociaż czasem mnie denerwuje, bo nie raz się zacina to i tak ją uwielbiam. ),
- ciastkaa (tak kocham słodycze ;p),
- filmy (np. Zmierzch),
- pisanie różnych czarodziejskich historii (jestem w trakcie pisania, tytuł: "Czarodziejska historia Alex"
i inne ...
Znienawidzone:
- matematyka (moja słaba strona ),
- ogórki konserwowe (nie cierpię tego smaku),
- moja siostra kiedy zabiera mi komputer lub inne kochane rzeczy (ale tak to ją kocham ),
- słanie łóżka (nigdy mi się nie chce, nawet kiedyś chciałam spać na nierozłożonym, ale było niewygodnie, więc w końcu je rozłożyłam )
i inne ...
A więc znacie już to co lubię i to czego nie lubię. Właśnie oglądam Spogenboba Kanciastoportego, więc żegnam się z wami. Dobranoc!

NASTRÓJ : W porządku
 

 
22/03/2013
Dzisiejszy dzień był nawet szczęśliwy. II miejsce w konkursie ortograficznym. To była świetna zabawa! Co prawda wygraliśmy tylko słowniki poprawnej polszczyzny, ale i tak się cieszę. Dawno niczego nie wygrałam. Zdziwiło nas to trochę (nas, czyli mnie i dwie dziewczyny które były w mojej drużynie), bo myślałyśmy, że nie znajdziemy się w czołówce, ale miło było usłyszeć, że jesteśmy na podium. Najlepiej szło nam na początku, bo miałyśmy najwięcej punktów w pierwszej konkurencji. Może byśmy wygrały gdyby nie to, że było takie zadanie: napisz historyjkę z rz i ż na co najmniej 25 słowami z rz i ż. Niestety u nas wyszły 24 słowa i miałyśmy za to 0 punktów. Strasznie się tym przejęłyśmy. Myślałyśmy, że będzie już coraz gorzej, na szczęście nie było tak źle, ale początek był naprawdę imponujący.
Gdy wróciłam do domu, byłam zafascynowana, chociaż trochę szkoda, że tylko takie nagrody. Ale zajęcie II miejsca w konkursie ortograficznym to powód do pochwały. Zasłużyłam na uznanie. Okazało się, że dostałyśmy od wujka 3 lub 4 paczki chipsów. Dla mnie były Lay's Strong Piekielne Wasabi. Czy już ich próbowaliście? Są naprawdę piekielne. Już po pierwszym gryzie musiałam popić czymś (wzięłam Ice Tea z Biedronki, bo to miałam pod ręką ). Potem grałam w The Sims 3 4 pory roku. Świetna gra. A teraz jem sobie popcorn z siorkami i oglądam "Zmierzch" na TVN. ^^

Nastrój: ZAFASCYNOWANA
  • awatar Gość: No to gratuluję 3 miejsca w konkursie i zapraszam do mnie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś miałam konkurs ( miał być on na 3 osoby ). Niestety przegraliśmy, bo jeden chłopak się nie pojawił, no i wszystko było do kitu. Ale przynajmniej może jutro uda mi się coś wygrać, bo jutro mam konkurs ortograficzny. No, ale trudno.

Nastrój : SMUTEK

 

 
To znowu ja.
Teraz trochę o moim hobby:
Uwielbiam rysować. Strasznie mnie to kręci. Lubię też fotografować, nie ważne co. Ale najchętniej moje siostry cioteczne : Julię & Patrycję. Są śliczne.
A tu o moim dzisiejszym dniu :

Ranek :
Wstałam, ubrałam się, uczesałam, zjadłam śniadanie i pojechałam do szkoły.

W szkole:
Dzień jak co dzień. Nic specjalnego, tylko lekcje. Tak na marginesie to na przerwach też nic specjalnego. Na w-f-ie graliśmy w badmintona.
 

 
Cześć!
To mój pierwszy wpis, więc najpierw podam wam podstawowe informacje o sobie :
Imię: Ania. Wiek: prawie 14 lat. Rodzeństwo: Kasia (11 lat) & Ewa (6 lat). Miejsce zamieszkania: okolice Płocka.
No a tak wyglądam: